Mówią, że pieniądze nie rosną na drzewach, jednak to, co znaleziono w jednym z lasów w Wielkiej Brytanii zdaje się przeczyć temu stwierdzeniu. W jednym z brytyjskich lasów znaleziono drzewa, w których korze znajdowały się liczne monety - czytamy na portalu dailymail.co.uk.
Odnaleziono sękate pnie starych drzew mające monety osadzone na powierzchni kory. To dziwne zjawisko zostało zauważone na szlakach w lesie w Highlands.
Monety są zwykle przybijane do pni powalonych drzew przez turystów, którzy mają nadzieję, że przyniesie im to szczęście. To fascynujący widok, gdyż drzewa w tym lesie są bardzo stare, w związku z czym często monety są sprzed paru wieków, a ich kształt wypaczony jest przez upływ czasu.
Przypomina to trochę "tradycję" wrzucania monet do stawów czy fontann, które mają przynieść szczęście. Jest to szczególnie popularne wśród zakochanych par, które w taki sposób chcą symbolizować swój związek, który ma odtąd być jeszcze bardziej trwały.
Pił piwo do góry nogami. Doznał kontuzji pleców. To nie przeszkodzi Peterowi Dowdeswellowi w pobiciu ostatniego rekordu, zanim przejdzie na emeryturę po 37 latach zadziwiania publiczności - czytamy w serwisie mirror.co.uk . Mężczyzna swoimi rekordami zarobił funtów. Pieniądze przeznaczył na leczenie dzieci niepełnosprawnych.
Dowdeswell specjalizuje się w jedzeniu i piciu na czas. W na plecy podczas próby wypicia kufla piwa, będąc do góry nogami. Wyczyn pokazywała brytyjska stacja BBC.
- czułem się coraz gorzej, szczególnie bolały mnie plecy i ramię. Gdybym tylko mógł kontynuować to, co to nadal, ale niestety nie daję rady - przyznał 71-latek.
Mimo tego zdecydował się na swoją ostatnią piątek będzie starał się zjeść 12 kiełbasek w ciągu 10 sekund, leżąc na łóżku z gwoździ, który trzymać na swojej głowie będzie przyjaciel rekordzisty - podaje mirror.co.uk.
Niemiecka policja z Koburga na północy Bawarii zatrzymała w nocy z poniedziałku na wtorek rowerzystę, u którego stwierdzono 5,6 promila alkoholu. Za potencjalnie śmiertelną uważana jest dawka powyżej 4 promili.
Kiedy policjanci natknęli się mężczyznę, wciąż trzymał w ręku puszkę piwa.
Według policjantów zatrzymany sam zadzwonił na posterunek i powiedział, że Spadając, lekko się zranił. Został zabrany do szpitala.
Sąd w Londynie oddalił pozew mężczyzny, który podaje się za druida i domaga się zakazania badania szczątków w 2008 roku w okolicy prehistorycznej budowli Stonehenge - podał dziś serwis informacyjny BBC.
King Arthur Pendragon nazywa się mężczyzna - chciał, aby sąd unieważnił decyzję ministerstwa sprawiedliwości, które zezwoliło naukowcom z uniwersytetu na kolejne pięć lat badań szczątków ze Stonehenge.
Sędzia Wyn Williams oddalił jednak pozew 57-letniego Pendragona, argumentując, ma wystarczających dowodów na niewłaściwe działanie ministerstwa.
Pendragon ubrany w szaty druidów powiedział przed sądem, że znalezione kości należą do członków "królewskiego rodu" i "kasty kapłanów", którzy mogli być "ojcami założycielami wielkiego narodu brytyjskiego". Sam przedstawia Lojalnej Arturiańskiej Grupy Wojennej. W przeszłości zmienił sobie imię i nazwisko, aby w oczywisty sposób nawiązywało do legendarnej postaci celtyckiego króla Artura.
W USA złożono skargę na Katolicki Uniwersytet Ameryki. Jej autor dowodzi, że studenci-muzułmanie są dyskryminowani, bo nie modlić - czytamy w serwisie newsru.com.
Katolicki Uniwersytet Ameryki, z siedzibą w Waszyngtonie, jest jedyną instytucją edukacji przez amerykańskich biskupów Kościoła rzymskokatolickiego.
Tymczasem do komisji ds. praw człowieka dystryktu federalnego Kolumbia wpłynęła skarga, pozytywnie z profesorów prawa z sąsiedniego uniwersytetu (George Washington University) - Johna Banzhafa.
Autor pisma zarzuca władzom uczelni, że dyskryminują studentów-muzułmanów. Wskazuje na brak na katolickiej uczelni "przestrzeni dla islamskiej modlitwy".